Akcesoria Hardware Porady

10000 mAh czystej energii

Po „dniu taty”, który obchodziłem dość hucznie (o czym tutaj skrobnąłem dwa zdania) strasznie się nudziłem. Trwało to – wprawdzie – dzień, może dwa, ale że nuda – według mnie – jest gorsza nawet od grzebania łopatą w glinie, postanowiłem zagospodarować wolny czas i zająć się czymś przyjemnym.

Nie, nie! Nie jestem na urlopie, pracuję jak co dzień. Tak szczerze, to nie pamiętam ostatniego urlopu. To było gdzieś w okolicach 2009 roku?

Nieważne!

Ja nie o TYM!

Otóż, nudę zdecydowałem się zabić „testowaniem” – ale to chyba złe określenie, bo tak właściwie, to „testowałem” TO już dawno temu, a tym razem dałem jedynie drugą szansę aplikacjom, które poznałem jeszcze za czasów iPhone‚a 4. Mowa o Swarm i Foresquare. Wówczas, nie sprawdziły się, ale czas płynie, a deweloperzy rozwijają swe dzieła…

Ale ja też i nie o TYM chciałem pisać.

O baterii chciałem dwa słowa zamienić. Właściwie, powerbaterii, powerbanku, a konkretnie – „Green Cell”.

Dlaczego?

Ano, dlatego że Swarm i Foresquare „prądożłopami” są! GPS używają często i gęsto, prowokują do robienia zdjęć, komentowania, sprawdzania, szukania itp. Generalnie, potrafią uzależnić.

A ja – niestety – wpadłem jak śliwka w kompot i…

…„czekinuję”, robię zdjęcia, komentuję i oceniam kawiarnie, knajpy i inne ciekawe miejsca. Zostałem nawet królem jakiejś cukierni/kawiarni. Tak, tak! Dobrze kombinujecie! Mam sporą nadwagę 😉

4

Ale ja znowu zbaczam z tematu!

A miałem nawijać o „Green Cell”, który życie mi uratował.

Nie, życia jeszcze mi nie uratował, ale przyjemność z zabawy nowymi (starymi) programami, jak najbardziej!

Jednak to nie znaczy, że dla wielu z Was nie okaże się ratownikiem. Mogę się założyć, że teraz, w okresie urlopowym, kiedy wiele osób podejmuje ryzyko opuszczenia własnego domu, taaaaka poooojemna bateria, podczas pobytu pod żaglami czy górskiej wyprawy, może uratować ŻYCIE – dosłownie. Wystarczy uruchomić wyobraźnię.

3

Przejdźmy jednak do konkretów:

Mój Green Cell ma pojemność 10000 mAh, czyli ponad pięć wielkości baterii iPhone’a 6. Ten parametr bardzo mnie cieszy, gdyż zapowiada (teoretycznie) kilka dni niezależności od gniazdek elektrycznych.

Ponadto, jest w moim ulubionym „prawie” złotym kolorze, który idealnie pasuje do mojego „prawie” złotego iPhone’a 6. Mogę wyjąć go bez wstydu w Starbuniu, położyć obok telefonu, podłączyć i ładować.

Generalnie, jest to najważniejsza rzecz w moim plecaku. I – od niedawna – jedyna, obok iPhone’a, którą ZAWSZE mam przy sobie. ZAWSZE!

Zacząłem używać iPhone’a 6 bez strachu, że zostanę odcięty od świata.

Bez wdawania się w szczegóły, polecam wszystkim uzależnionym od „elektrycznych gadżetów”.

Ocena urządzenia: 5/5 gwiazdek.

5

Gdyby kogoś interesowały szczegóły, oto one:

Test praktycznego używania:

Powerbank odebrałem z Paczkomatu w środku nocy (prawie) w drodze powrotnej z pracy do domu. Pierwsze, co zrobiłem po rozpakowaniu przesyłki, to podłączyłem sprzęt do ładowania i poszedłem spać.

Rzecz jasna, tej nocy z premedytacją nie podłączyłem iPhone’a do ładowarki, żeby rozpocząć testy tuż po wygramoleniu się z wyrka.

– Pierwsze ładowanie fona.
Rano, punktualnie o 10:00, podłączyłem iPhone’a 6 (20% energii) do 1A złącza USB w Green Cellu, i zacząłem liczyć kolejne minuty ładowania.

Po 35 minutach bateria iPhone’a 6 miała już 50%, a po:
60 minutach – 70%
85 minutach – 80%
120 minutach – 90%
Zagapiłem się 🙁
Po około 175 minutach zauważyłem, że bateria ma 100%
Z czterech diod, informujących o pojemności Green Cell, trzy – świeciły, jedna pulsowała.

– Drugie ładowanie rozpoczynam o 23:40. Bateria telefonu ma 19%.
Dwie diody świecą, trzecia – pulsuje, czwarta – wyłączona.
60 minut – 70%
120 minut – 95%.
189 minut – 100%

– Trzecie ładowanie od 19% pojemności baterii:
25 minut – 40%
37 minut – 53%
68 minut – 76%
78 minut – 82%
94 minuty – 91%
141 minut – 100%

– Czwarte ładowanie od 19%:
80 minut – 73%
Koniec. Green Cell opustoszał. iPhone wyssał z niego całą energię.

Kolejną serię ładowania i rozładowywania prowadziłem w trochę innych warunkach.

– Pierwsze ładowanie (drugiej serii) rozpocząłem od 20%. Tym razem telefon był ładowny i jednocześnie pracował jako router Wi-Fi mojego Maka.
33 minuty – 46%
58 minut – 61%
75 minut – 75%
106 minut – 90%
153 minuty – 100%

– Drugie ładowanie (drugiej serii).  „Rajd” z córcią po placach zabaw – start z 23%:
19 minut – 37%
29 minut – 42%
54 minuty – 51%
Tu niechcący rozłączył mi się kabel ładujący. Niestety, nie wiem, ile czasu to trwało 🙁
123 minuty – 75%
135 minut – 80%
210 minut – 100%

Trzecie ładownie (drugiej serii). Słuchanie podcastów w podróży – start z 18%:
38 minut – 55%
67 minut – 76%
83 minuty – 84%
94 minuty – 90%
W tym momencie zapadłem w drzemkę. Po kolejnych dwóch godzinach, obudziłem się i telefon – oczywiście – był naładowany. Niestety, nie wiem, po jakim czasie.

Czwarte ładowanie (drugiej serii) – start z 20%. Po 30 minutach ładowania, bateria ogłosiła koniec ładowania. Na telefonie było 35%.

Poniżej załączam wykres (na podstawie moich bardzo nielaboratoryjnych pomiarów, które jednak pokazują pracę w „naturalnym środowisku człowieka”) przedstawiający pracę układu ładującego, znajdującego się wewnątrz baterii „Green Cell”. Najważniejsze, co z niego wynika, to szybkie ładowanie na początku pracy „Green Cell” i zdecydowane zwolnienie tempa wraz ze zbliżaniem się do końca procesu. Oznacza to, że baterię naszego iPhone’a zabezpieczono przed przedawkowaniem zbyt dużej ilości energii i przed uszkodzeniem dużym prądem ładowania.

Zrzut ekranu 2015-07-10 o 22.16.04

Linie na wykresie rysowane – wg trendów – logarytmicznie.

Ponieważ uważam, że używanie złącza USB z wyższym prądem ładowania (2,1A) jest zbędne nie testowałem tej opcji. Dla mnie czasy ładowania złączem USB 1A były zdecydowanie wystarczające (i w mojej – elektryka – ocenie bezpieczniejsze dla baterii iPhone).

Najfajniejsze jest to, że mimo podłączenia do ładowania, nadal jesteście mobilni i możecie używać fona bez ograniczeń. To drobiazg, ale przyznacie, że siedzenie w górskim schronisku, podczas ładowania z gniazdka, to nie to samo, co wędrówka szlakiem i ładowanie „z kieszeni”.

Generalnie, otoczeni mnóstwem gadżetów, mniej lub bardziej świadomie, musimy sobie jakoś radzić z małymi bateriami cieniuchnych telefonów. Powerbanki są w tym przypadku wybawieniem. Wybawieniem za ułamek ceny naszych iUrządzeń. Green Cell, w sklepie internetowym, kosztuje około 100 zł. Tu macie linkę do sklepu.

Nie ma się co zastanawiać, trzeba kupować, bo na plaży, czy na górskim szlaku, będzie za późno. Zostaniecie bez mapy, ulubionej muzyki czy ukochanej gry dziecka i urlop zmarnowany. Żona się wścieknie, dzieci rozbeczą, a Wy popadniecie w alkoholizm 😉

Nie zawracam Wam już głowy. Siedzę w Starbuniu, piszę ten tekst i jeszcze nie zaczekinowałem się Swarmem.

Polecam

Lokin

Źródło: Świat Baterii

PS Musicie mi wybaczyć, że nie zrobiłem wszystkich możliwych pomiarów, ale opcji jest  naprawdę sporo i jednocześnie pracując/wychowując córkę/i żonę nie jest łatwo znaleźć wymaganą ilość czasu. Zrobiłem tylko test ładowania iPhone, bo jest dla mnie najważniejszy. Mam wprawdzie jeszcze iPady, Olympusa (foto), głośnik, lampki USB, ale doba ma tylko 24h, nie dałem rady :/

  • therealbgn

    Co do tego ładowania wyższym prądem – to faktycznie ma to negatywny wpływ? Muszę poczytać.

    B. dobry wpis o tym powerbanku, co prawda jego jakość wykonania nie powala ale za tą cenę taka moc? Biorę (kiedyś).

  • AdamLokin

    therealbgn w realu jest ładniejszy niż na zdjęciach

  • AdamLokin

    therealbgn z prądem ładowania jest tak, że wiele zależy od użytej technologii. Jednak jest to gałąź przemysłu, która się obecnie bardzo rozwija i będzie w tej kwestii coraz lepiej. Ja profilaktycznie zawsze stosuję mniejszy prąd do ładowania akumulatorów. Tym bardziej, że w tym przypadku możemy ładować z kieszeni i pośpiech nie jest do niczego potrzebny, bo nadal jesteśmy mobilni.

  • Podrozniczek

    AdamLokin therealbgn Każdy telefon ma zabezpieczenie prądowe i nie pociągnie więcej mocy niż ma zaprogramowane. Oczywiście można te zabezpieczenia ominąć poprzez modyfikacje ROMu, ale zawsze jest ryzyko, że telefon się przegrzeje i po prostu spali. Zawsze warto ładować tym mocniejszym gniazdem – telefon szybciej się naładuje (chyba, że ma ograniczenie do >1A). PS. mam Xiaomi 10400 mAh, ale ten Green Cell jakoś bardziej mi do gustu przypadł z wyglądu, też się chyba zdecyduję 🙂

  • AdamLokin

    Jak by na temat nie patrzeć warto dbać o baterie naszych iSprzętów.
    Mój iPod Touch pierwszej generacji kupiony w czasie polskiej premiery jeszcze jest w stanie około 10 godzin odtwarzać muzykę na baterii.