Apple MacBook

Jak kupiłem mojego pierwszego MacBooka – druga rata

Ponieważ obiecałem Wam, że zdam relację z losów pewnego MacBooka, niniejszym to czynię.

Jak część z Was już wie – ZAMIENIŁEM SIĘ.

Trochę jakby bez zastanowienia, trochę na wariata, trochę przyciśnięty potrzebą kolegi (dobrze, że mam na kogo zwalić chociaż część winy), ale…

…stało się.

Oddałem iPhone‚a 5C 16 GB w słodkim różu (używanego przez pół roku), w zamian otrzymałem MacBooka Air model A1466, w podstawowej konfiguracji.
Egzemplarz uszkodzony dość poważnie – były problemy z jego uruchomieniem.
Pomogło rozkręcenie obudowy i odłączenie baterii.
Pomogło częściowo, bo „Maciek” pracował na 30% mocy procesora, 100% mocy wiatraka, bez podświetlania klawiatury i – oczywiście – tylko na zasilaczu. Na klawiaturze nie działał przycisk zasilania.
Włączanie polegało na podłączeniu zasilacza i czekaniu, aż MBA obudzi się sam (rzecz jasna, bateria była WYPIĘTA). Wybudzał się dość szybko, po kilku sekundach. Samo uruchomienie trwało już zdecydowanie dłużej. Mogłem się jednak „pobawić”.

Przy okazji zabawy, „zajeździłem” komplet śrubek od obudowy – na tyle skutecznie, że nie mogłem go złożyć do kupy 🙂

IMG_0778

Nie zrażając się problemami, zainstalowałem najnowszego OS X (w tym także pierwszy raz betę El Capitan) i – oczywiście – iA Writera.

Próbowałem pisać.

Pisanie na nim to sama przyjemność – mimo uszkodzeń. Spodobało mi się. I – co gorsza – zachciało mi się własnego MacBooka.

Później była…

Historia zakupów najnowszego modelu MacBooka w iSpot, która została spisana na papierze elektronicznym w iA Writerze. Możecie się z nią zapoznać TUTAJ.

Dla jasności dodam, że…

U poprzedniego właściciela, opisywany egzemplarz MBA, po ponad roku normalnego używania, nagle w niewyjaśnionych do dziś okolicznościach uległ awarii i…

…znalazł się w serwisie szczycącym się mianem AUTORYZOWANEGO „cośtam”.

Ekspertyza okazała się niemal wyrokiem dożywocia.

Do wymiany:
– bateria
– moduł klawiatury

Koszt ~1700 zł.

Ówczesny właściciel jak stał, tak postanowił kupić nowego MacBooka, a temu uszkodzonemu znalazł cieplutkie miejsce w szafie. Tamże przeleżał prawie dwa lata i…

…tu pojawiłem się ja.

Gdy już zostałem oficjalnie właścicielem tego sponiewieranego urządzenia, postanowiłem niezwłocznie oddać go do naprawy. Niestraszna mi była pierwotna ekspertyza.

Zakładałem – jak się okazało – słusznie, że poprzedni serwis mógł się mylić.

Pierwszy i jedyny serwis, jaki przyszedł mi do głowy to iSpot. Przyznam, że trochę z lenistwa, bo mam do nich spacerkiem z pracy „kilkanaście” kroków.

Nie będę już przeciągał i powiem wreszcie, ile wyniosła mnie druga rata za naprawę.

Otóż, serwis iSpot na Marszałkowskiej w Warszawie:
– naprawił mi MBA w ciągu 5 dni
– stwierdzono kontakt z wodą
– do wymiany zaordynował – gładzik i taśmę łączącą gładzik z płytą główną
– koszt oszacowano na 455 zł brutto
– poproszono mnie (mailowo) o zgodę na wymianę

Rzecz jasna, klepnąłem zgodę na naprawę. Piątego dnia odebrałem w pełni sprawny komputer.

Przypomnę, że poprzedni „autoryzowany” serwis krzyknął ~1700zł (za klawiaturę i baterię). Ke…?!?

Ocenę podjętej przeze mnie decyzji o zakupie uszkodzonego MBA pozostawiam Wam.

Dla mnie wszystko jasne. Jestem szczęśliwym „użyszkodnikiem” używanego MBA, kupionego na raty.

Lokin

IMG_0777

Źródło: Apple

PS Dziękuję, Irku, za super MacBooka w okazyjnej cenie 🙂

PS 2 Dziękuję za szybką i skuteczna naprawę mojego MBA serwisowi iSpot na Marszałkowskiej w Warszawie.

PS 3 Ten pierwszy serwis to mała i (szczerze) nieznana mi dotychczas firma. Mam dokument, w którym orzekają swoją ekspertyzę. Nie będę ujawniał ich danych, bo każdy ma prawo do błędu.