Apple MacBook Promocje

Jak kupiłem (na raty) mojego pierwszego MacBooka

Muszę się niestety wytłumaczyć. Mianowicie wczoraj na Twitterze pochwaliłem się, jak to biegnę do iSpota po mojego pierwszego MacBooka – oczywiście w wersji Gold. Niestety okazało się, że poza wieloma już znanymi wadami, dodatkowo jestem „pochopny jak Hobbit(*)”. A było to tak:

Czas biegnie nieubłaganie – wszyscy dobrze o tym wiemy. Minęła właśnie połowa roku, i to już misiąc temu!
W głowie, przez te ponad 6 miesięcy, pojawiło się wiele pomysłów, jak wydatkować ciężko zarabiane pieniądze. Jak spełniać swoje przyziemne marzenia.

Część z Was zapewne pamięta mój niedawny tekst o wymarzonym pierwszym MacBooku. Nie ukrywam, że ta myśl mnie nie opuszcza od dłuższego czasu, drążąc w głowie dziurę (finansową?).

Powiem szczerze – muszę coś z tym zrobić, bo mi łeb rozerwie.

A opcji mam kilka:

Pierwsza – full wypas, czyli nowy MacBook 2015. Oczywiście, GOLD. Specyfikacje podawałem tutaj.

Druga – rozsądna, czyli MacBook Air 2015, w wersji podstawowej. Posiadam Maka Mini w podobnej konfiguracji i jest naprawdę dobrze.

Trzecia – po taniości, czyli używany MBA.

Różnice w cenie są spore: 7500 zł, 4800 zł i około 2500 zł.

Różnice w codziennym użytkowaniu będą bardzo niewielkie. Mówię o wydajności w aplikacjach, które używam na co dzień (tu trochę o nich wspominałem. Do zestawu doszedł tylko Affinity Photo – dopiero go poznaję).

Kiedy jednak zastanawiam się nad wagą i wielkością, dopadają mnie wątpliwości. Aczkolwiek, śmiem twierdzić, że i w tej kwestii nie będzie szokujących różnic, bo plecak i tak zawsze mam zawalony różnymi gratami.

Największą różnicę poczuję wewnątrz mojej próżnej duszy.

Oczywiście, dusza chce najnowszego dziecka Apple. Starsi bracia, tj. nowy lub używany MBA 13, nie są już tak atrakcyjni dla mojej próżności.

Zatem, co dalej?

Przyznam się, że od około miesiąca podczas pisania artykułów dla Apple-User.pl posługuję się (obok iPhone‚a) MacBookiem Air. Jest to stary (2012) i uszkodzony egzemplarz, użyczony mi przez znajomego. Rodzaj uszkodzeń i koszt naprawy zniechęcił poprzedniego właściciela na tyle, że kupił sobie najnowszy model 13-calowego MB Pro z Retiną.

Czyżby także próżność pchnęła go do takiej decyzji? Brał sprzęt na firmę, więc łatwiej było mu podjąć decyzję…

No dobra, ale miałem SWOJE sumienie uspokoić przed ewentualnymi zakupami, a nie znajomego po zakupach!

Wracając do tematu, używam wspomnianego staruszka i jest słabo. Bateria – zdechła. Podświetlanie klawiatury – zdechło. Muszę szukać gniazdek elektrycznych, kiedy chcę odpalić tego emeryta. Procesor działa na 30% mocy, wiatraki za to na 100% – czyli w jakimś trybie „awaryjnym”.

Jak miałbym się decydować na najtańszą opcję z wyżej wymienionych (zakup używki), całkiem możliwe, że po jakimś czasie spotka mnie podobna lub inna przypadłość, a bez gwarancji…

…dużo ryzykuję (ok. 2500 zł) – pomimo bardzo atrakcyjnej ceny używanego MBA w chwili zakupu.

Czyli – dam sobie spokój z używkami. Tym bardziej że nie ma to zbyt wiele wspólnego ze spełnianiem marzeń, a na pewno nic z zaspokajaniem próżności 😉

Wykreślam z listy używkę.

Zostają:

Nowy MacBook lub MacBook Air.

Za 4800 ze świecącym jabłuszkiem czy…

Za 7500 wypasiony, jeszcze ciepły, złoty „Maciek”?

Nie ukrywam, że przy tak dużych kwotach, istotną rolę zaczyna odgrywać moja zdolność finansowa. Jeżeli wybrałbym używkę, dałbym radę kupić MBA za gotówkę. W przypadku nowych urządzeń, pozostaje mi zakup na raty. Szczęśliwie, sprawdzony, pierwszy z brzegu iSpot, ma ofertę sprzedaży na 20 rat 0%. Wpłacę 2000 zł, resztę podzielę na 20 x 140 zł lub – w opcji max – 20 x 275zł.

Natomiast gdybym chciał zostawić sobie gotówkę na inne zabawki (np testowane 2x Omni 10) to:

  • za MacBooka Air zapłacę 20x 240zł
  • za najnowszego MacBooka Gold w mojej wymarzonej konfiguracji (z najmocniejszym procesorem) zapłacę 20x 375zł

Gdyby 375zł okazało się jednak zbyt dużym obciążeniem (spłacam także inne raty) to mogę jeszcze przemyśleć 36x  238zł za najnowszego MacBooka lub 36x 181zł za MacBooka Air.

Biorąc pod uwagę, że taki MacBook (lub MB Air) do domowego użytku starczy mi na 4 – 5 lat to opcjonalne 36 rat też są jak najbardziej do przyjęcia.

Tu macie linkę ze szczegółami promocji RATY 0%.

IMG_1535

I co teraz?

To była teoria. Teraz praktyka. Idę do iSpot zrobić wywiad, czy aby te raty nie mają ukrytych „haków” w regulaminie.

Dlaczego do iSpot? Z bardzo prozaicznego powodu, jest go wszędzie dużo. Ponadto, jeden z salonów znajduje się vis a vis Starbunia w Warszawskiej Promenadzie, którego odwiedzam najczęściej :). Nie ukrywam, że we wspomnianym iSklepie robię najczęściej drobne zakupy: kabelki, case’y, uchwyty. Znają tam moją gębę na tyle dobrze, że nie będą myśleć, że to napad, kiedy wejdę nieogolony do salonu (aktualnie podejmuję kolejną „próbę brody”).

Ale, ale, o ratach miałem!

Umowa ratalna – standardowo – „przykleja” kartę kredytową do tego zakupu. Co mnie osobiście strasznie irytuje.

Czego się jednak nie robi dla marzeń 🙂

Maksymalnie można wpłacić 50% ceny komputera, resztę rozłożyć na raty – 10 lub 20.

Czyli pasuje do mojego pomysłu o pierwszej wpłacie w wysokości 2000 zł i spokojnym płaceniu kolejnych dwudziestu, niewielkich rat.

„Biere” – znaczy, zdecydowałem się. Poproszę bramkę nr 1. Znaczy, najnowszego MacBooka, w wersji Gold.

Zrzut ekranu 2015-08-04 o 11.14.15

Znaczy, w poniedziałek lecę z dokumentami złożyć zamówienie i podpisać umowę.

Poleciałem i…

…w trakcie marszobiegu do Promenady, zadzwonił telefon. Jak się okazało, ważny telefon. Dzwonił Irek, właściciel uszkodzonego MBA, którego używałem od czasu do czasu, jako maszyny do pisania. Dzwonił z pilnym pytaniem, czy „przypadkiem” nie mam luźnego iPhone’a 5C (w różu), o którym dobrze wiedział, że leży w mojej szafie. Coś pokracznie tłumaczył, że jego żona, że jego córka…

Niewiele z tego zrozumiałem.

No, może tylko to, że było pilne, że „na wczoraj”, że musi mieć różowego iPhone’a. Powiedził, że da mi za niego WSZYSTKO, co tylko zechcę.

Roześmiałem się.

I niewiele myśląć, trochę z automatu, bo dobremu koledze trzeba pomóc w potrzebie, walnąłem, że za godzinę, może dwie, przywiozę mu telefonik, ale w zamian chcę tego starego, uszkodzonego MBA, którego dostałem od niego do zabawy.

DONE – usłyszałem w słuchawce.

No dobra, ale zaraz, ja właśnie biegnę do iSpota kupić swoje GOLD marzenie! Co ja teraz…?

Trochę się skomplikowało. Pani w iSpocie obiecałem, że będę w poniedziałek z dokumentami. Jak jej się teraz pokażę? Była taka miła i tak ładnie i bez ukrywania „drobnego druczku” w umowie, opowiedziała o ratach. Nie, nie mogę się ukrywać. Idę, powiem, że nieoczekiwanie zmieniłem zdanie – w historię z różowym iPhone’em w tle chyba mi nie uwierzy. Podziękuję, chociaż za miłą obsługę.

Zrzut ekranu 2015-08-04 o 11.13.24

Minęło kilka chwil, ale sam jeszcze nie do końca załapałem, że właśnie stałem się właścicielem mojego PIERWSZEGO Świecącego Jabłuszka. I to jak tanio! A wszyszcy mówią, że MacBooki tAAAkie Drogie 🙂

Jednym słowem pierwsza rata za mną, teraz druga rata – naprawa 😉

Lokin

Źródło: iSpotApple.

(*) w mniemaniu Drzewca 😉

  • Wiki233

    Na kilometr pachnie to wpisem sponsorowanym przez iSpot. Słabo panowie, słabo. Akurat iSpot radziłbym wszystkim omijam. Beznadziejny serwis i obsługa, która o sprzęcie Apple ma mniejszą wiedzę od Klienta (sprzedawca był w szoku, jak mu powiedziałem, że Pages jest dostępny za darmo).

  • AdamLokin

    @Wiki233

    Moja historia opisana w artykule i bliska znajomość z iSpotem nie bierze się z przypadku. Są po prostu tam, gdzie bywam. Pisałem o tym w artykule. Chętnie zobaczę konkurencję iSpota w centrach handlowych, które najczęściej odwiedzam. Obecnie jest to Promenada za jakiś czas może inne centrum. W Promenadzie są wolne lokale, zatem każdy ma szansę zawalczyć o względy mojego portfela. 

    Odnośnie wiedzy pracowników, to albo masz pecha, albo ja mam szczęście, albo jedno i drugie. Zawsze jak miałem pytanie, uzyskałem odpowiedź, albo widziałem podejmowane staranie, żeby mi tej odpowiedzi udzielić, nawet kiedy pytanie było dziwne. Sam też nie jestem idealny i zdaję sobie sprawę, że innym również może brakować czasami wiedzy. 

    Odnośnie serwisu iSpot, obiecuję, że powiem Ci za kilka/kilkanaście dni, co o nim sądzę. Zepsutego MBA, o którym mowa w artykule (skoro już oficjalnie jest mój), oddałem właśnie do nich, na marszałkowskiej. Dlaczego tam? Bo obok pracuję i mogę spacerkiem pójść i zanieść, a po ewentualnej naprawie, mogę szybko odebrać.

    Od kwietnia (2015) napisałem tu około 25-30 artykułów i każdy opisuje jakiś produkt dostępny na rynku. Czy to znaczy, że jest reklamą? Za żaden artykuł nie dostałem wynagrodzenia. Za ten także nic nie dostałem.
    Jest jeden wyjątek – maltretowana przeze mnie przez 2-3 tygodnie „ciężkich testów” bateria została u mnie już na zawsze. 

    Oczywiście wynagrodzenia w postaci mojej satysfakcji nie biorę pod uwagę.

    Odnośnie zarabiania pieniędzy przez „zawodowych” blogerów – uważam, że powinni otrzymywać wynagrodzenie za swoją pracę.

    Jeżeli coś się zmieni w moim życiu i zacznę zarabiać na pisaniu to gwarantuję, że na pewno się tym pochwalę. Taki już jestem chwalipięta 🙂

    Miłego Dnia!

  • dwdnowak

    skoro masz już macbooka to może chcesz się pozbyć mac mini ? Opisałeś że używki nigdy więcej a „przygarnąłeś” używkę jak dobrze zrozumiałem za cenę 5c ? a koszt „remontu” ile cię wyniósł ?

  • AdamLokin

    O Mini jeszcze myślę. Dam znać co z nim będzie.
    Decyzję o kupnie używki to sam do końca nie wiem kto podejmował. Ja. Irek. Jego żona 😉
    Tak jakoś wyszło.
    iPhone 5C to pierwsza rata. Czekam na wyrok z serwisu. Pochwałę się jak już zapłacę.

  • tonek

    I to mi się podoba. Luzik, bez spinania się. Albo ma się radość z tego co sie robi, albo przechodzi się jakieś niezidentyfikowane frustracje. Fajny tekst. Przyprawił mi na twarzy uśmiech. 🙂

  • iUNLOCKnow

    Do sprzedania mam unikatowe iPody z mojej kolekcji, zapraszam

    http://quickapple.blogspot.com

  • iUNLOCKnow

    Zbieram ekipę na premiere Steve Joba w październiku.
    Wbijajcie tu:  http://quickapple.blogspot.com

    Na blogu jest link do wydarzenia, zapisujcie sie, zapełnijmy cala sale kinową, po filmie jakieś spotkanie można zorganizować.

  • Pingback: Jak kupiłem mojego pierwszego MacBooka – druga rata | Apple-User.pl()

  • Krzysztof WR

    Ja kupiłem zupełnie przypadkiem. Poszedłem tylko sprawdzić jak się pracuje na ekranie 13 calowym, w międzyczasie córka lat 3,5 przeglądała komputery wystawione w salonie, i zacząłem rozmawiać z pracownikiem salonu. Po kilku słowach stanęliśmy na kwestii ceny, rzeczywiście nie jest to mało, ale w zamian otrzymuje się sprzęt przyzwoitej jakości. Po kilku dalszych słowach zaproponowano mi zakup na raty, ale stwierdziłem, że nie mam czasu i ochoty biegać za papierami i tu znowu pracownik wykazał się inwencją. Spytał czy mam przy sobie dowód osobisty, miałem, stwierdził, że jest to jedyny dokument jaki jest potrzebny, po kilku dalszych minutach byłem posiadaczem macbooka air. Po przyjeździe do domu, po około godzinie byłem bliski zwrotu komputera, nic nie przypominało windowsa, inny świat, nawet nie potrafiłem napisać jednego polskiego znaku :), po kolejnej godzinie stwierdziłem, że nie oddam nikomu mojego maca :).
    Może i jest to rezerwat, ale taki, który mi się podoba, polecam wszystkim

  • Pingback: (*)SPECK dla MacBooka Air | Apple-User.pl()