Akcesoria Apple Hardware

Magic Mouse ver.1 – czy naprawdę jest magiczna? Ile magii jest w magii?

Magic Mouse – magiczna myszka od Apple debiutowała w 2009 roku w czasach iPhone‚a 3GS, więc do młodzieniaszków już nie należy. Przez 6 lat nie miała „aktualizacji”. Pomyślałem zatem, że coś w tym musi być i zdecydowałem się na zakup. Czy był to zakup, który poprawił/wspomógł moją pracę z komputerem? Czy może był to zbędny wydatek i myszka leży w odmętach biurka? Zapraszam do lektury.

Małe wyjaśnienie na wstępie

Myszka z ustawieniami udostępnionymi przez Apple nie wspiera większości gestów – albo inaczej – nie jest tak użyteczna, dopóki nie zainstalujemy w komputerze odpowiedniej aplikacji umożliwiającej swobodną kontrolę nad nimi. Dlatego w recenzji znajdziecie funkcje i możliwości dostępne właśnie po zainstalowaniu dodatkowego oprogramowania. Nie wiem, czy większość gestów będzie działać bez wspomnianego softu, ale, gdy chciałem spersonalizować mysz „pod siebie”, niektóre opcje nie były dostępne w ustawieniach od Apple, dlatego nie wahałem się ani chwili przed instalacją dodatkowej aplikacji. Bez niej nie widzę tak szerokiego zastosowania dla Magic Mouse.

2

Kształt i ergonomia

Gdy mysz debiutowała w 2009 roku, była następcą niezbyt udanej – w opinii wielu użytkowników – myszki Mighty Mouse. Narzekania dotyczyły brudzącej się strasznie kulki sterującej i większość tematów w Internecie koncentrowała się właśnie na sposobach jej czyszczenia. Jak Apple poradziło sobie z tym problemem? Najprościej jak się da – usunęli kulkę. I w ten oto sposób mamy, w pewnym sensie, produkt jedyny w swoim rodzaju.

Design myszki jest naprawdę ponadczasowy. Po sześciu latach od debiutu nadal prezentuje się bardzo atrakcyjnie. Kształt urządzenia jest uniwersalny, tzn. będą z niej zadowoleni zarówno prawo, jak i leworęczni użytkownicy. Jest bezprzewodowa i komunikuje się z komputerem za pomocą Bluetooth. Jakość i wygląd stoją na najwyższym poziomie – do czego Apple zdążyło nas już przyzwyczaić. Górną część myszki pokrywa białe szkło, będące jednocześnie przyciskiem. Tak – jednym przyciskiem, ale o tym za chwilę. Spód myszki wykonano z aluminium – do złudzenia przypomina mi ten zastosowany w MacBookach z obudową unibody. Znajdziemy tam również przycisk do włączania i wyłączania urządzenia, laserowy czujnik, diodę sygnalizującą tryb pracy i dwie szyny/płozy umieszczone wzdłuż konstrukcji, które pozwalają przemieszczać się prawie w każdych warunkach. Niestety, podczas tego przemieszczania się, myszka jest głośna – niezależnie od powierzchni na jakiej pracujemy. Jest także klapka zasłaniająca miejsce na dwie baterie R6/AA.

Wracając do górnej części gryzonia. Nie znajdziemy tam żadnej rolki ani kółeczka – całą powierzchnię pokrywa białe szkło, na którym widnieje logo Apple. Górna część, w około 75-80%, jest panelem dotykowym (od logo w górę). Połączenie myszki i touchpada? Tak, właśnie tak! Obsługuje gesty multi-touch. Nawet te, wykonywane czterema palcami. Może nie jest to zbyt wygodne, ale da się.

Logo, umieszczone na górnej części, jest – może zabrzmi to dziwnie – bardzo przydatne (szkoda tylko, że nie jest podświetlane 🙂 ). Jest ono bowiem jedynym wyznacznikiem tego, czy myszka znajduje się w odpowiednim położeniu. Mam na myśli to, że widzimy wtedy, czy jest skierowana przodem do komputera. Gdyby nie rzeczone logo, mielibyśmy mały kłopot, żeby określić prawidłowe usytuowanie. Musielibyśmy klikać przyciskiem na próbę albo patrzeć od dołu, gdzie jest przód a gdzie tył. Żartownisie biurowi robią sobie kawały z osób korzystających z Magic Mouse. Odwracają ją tyłem do przodu i czekają na reakcję użytkownika, który na chwilę odszedł od swojego sprzętu.  I tutaj chciałbym zaznaczyć, że jest to myszka skierowana do pracy biurowej. Gracze powinni poszukać innych urządzeń…

Profil Magic Mouse - kto wie gdzie góra a gdzie dół? :)

Profil Magic Mouse – kto wie gdzie góra a gdzie dół? 🙂

4

Pierwsze wrażenia

Myszka jest o wiele niższa od swoich konkurentów. Według mnie jest ciężka (ale to bardziej na plus niż na minus), zimna w dotyku i na tyle niska, że nie położymy na niej całej dłoni (jeśli to zrobimy, niewygodnie będzie się z niej korzystać; o wykonywaniu gestów możemy praktycznie zapomnieć). Musimy ją trzymać za boki, robiąc z dłoni coś na kształt łódki. Nie jest to na pierwszy rzut oka przyjemna pozycja, ale można się przyzwyczaić. Zwłaszcza kiedy poznamy możliwości opisywanego sprzętu, a są one naprawdę spore.

Jeśli o mnie chodzi, trzymam myszkę za boki, w dolnej jej części. Mam wtedy do dyspozycji dwa wolne palce (gryzonia trzymam kciukiem, serdecznym i małym palcem). Dwa wolne palce mogą zdziałać naprawdę wiele 🙂 Dopiero w takiej sytuacji mogę obsługiwać ją swobodnie, a konkretniej – wykonywać różne gesty…

A jeśli o gestach mowa….

Za pomocą panelu dotykowego możemy przewijać dokumenty w dowolną stronę, nawet na skos – jest to dużo bardziej intuicyjne niż w tradycyjnych myszkach, gdzie mamy przyciski do bocznego przesuwu lub specjalnie przeznaczoną do tego rolkę. Możemy zmniejszać albo powiększać treści dostępne na ekranie poprzez gest uszczypnięcia. Im szybciej przesuwamy palce po myszce, tym szybciej zawartość ekranu będzie się przewijać. Nazwane jest to przewijaniem z inercją. W dowolnym momencie możemy zatrzymać ten proces, kładąc palec na myszce. Jeśli ktoś chciałby sprawdzić, co mam na myśli, może uruchomić w swoim iPhonie np. aplikację Kontakty i przesunąć szybko palcem po ekranie. Kontakty zaczną przesuwać się i żeby je zatrzymać, kładziemy palec na ekranie. Tak to właśnie działa i muszę powiedzieć, że jest to bardzo fajna funkcja, jeśli pracujemy z dużą liczbą stron w dokumentach albo gdy mamy sporo treści do przejrzenia na witrynach internetowych.

Mamy również sposobność ustawienia tapnięcia zamiast kliknięcia. Przydatna rzecz, ale raczej dla trzech lub czterech palców, bo gdybyśmy chcieli włączyć tę funkcję dla jednego lub dwóch, ciężko będzie nam się z tego korzystało, gdyż nawet zwykłe dotknięcie, może być odczytane jako właśnie tapnięcie. Osobiście uważam, że gesty najlepiej wykonywać dwoma palcami. Mamy wtedy bowiem możliwość trzymania pewnie myszki.

Zastanawiające jest jak myszka odczytuje kliknięcie „prawym” przyciskiem. Nawet kiedy leżą na niej dwa palce i wciskam przycisk środkowym, urządzenie praktycznie zawsze interpretuje moje zamiary poprawnie, jako prawoklik. Piszę, że praktycznie zawsze, bo zauważyłem, że lekko unoszę palec wskazujący podczas próby prawokliku, więc może tutaj jest haczyk, gdyż przy próbie niepodnoszenia palców, pojawiają się małe problemy z odczytem moich zamiarów – może już taki nawyk sobie wyrobiłem, że w 99% działa to poprawnie…

Idąc dalej – możemy zaprogramować myszkę tak, że tapnięcie jednym palcem, gdy drugi na niej spoczywa, np. wskazujący i środkowy trzymamy na myszce, unosimy palec środkowy nieodrywając przy tym wskazującego, raz stukamy w myszkę uniesionym palcem i zostaje uruchomione definiowane przez nas wcześniej zadanie albo aplikacja. Działa to także w drugą stronę. Gdy stukamy w myszkę palcem wskazującym (nie odrywając przy tym środkowego), uruchamia się inne, przypisane przez nas zadanie. Możemy nawet ustawić to w taki sposób, że dwa tapnięcia tym samym palcem uruchomią inne zadanie. Tak samo w drugą stronę. Jedno tapnięcie to zadanie X , dwa tapnięcia to zadanie Y, trzy tapnięcia to zadanie Z… Możliwości są ograniczone tylko liczbą palców i komfortem korzystania…

6

5

Słowem podsumowania i własnych przemyśleń

Apple nie popisało się udostępniając tylko część z możliwości konfiguracji użytkownikom. Czy zrobiło to celowo, żeby ograniczyć narzekania osób na gesty wykonywane trzema lub czterema palcami? Bo przecież i tak czymś musimy trzymać myszkę. Musieli to wziąć pod uwagę, bo przyznam szczerze, że gesty dla trzech palców są ciężkie do wykonania, o czterech nie wspomnę (pomijam tutaj kwestie tapnięć – te sprawdzają się zaskakująco dobrze).

Dopiero dodatkowe oprogramowanie pokazało prawdziwe możliwości Magic Mouse. Za jego pomocą mogę przypisać większość funkcji i zadań, z których korzystam nagminnie. Mogę kopiować i wklejać pliki za pomocą tapnięć, sprawdzać o nich informacje, nie odrywając ręki od myszki w celu skorzystania ze skrótów klawiaturowych, zaoszczędzając tym samym odrobinę czasu i siły.

Czy Apple mogło to zrobić dobrze na starcie? Uważam, że tak. Czy celowo nie dodali większej możliwości konfiguracji? Nie wiem. Wiem za to, że gdyby nie dodatkowe oprogramowanie, Magic Mouse byłaby naprawdę bardzo ograniczona. A chyba nie tego oczekujemy od Apple…

Nie jestem w stanie wyobrazić sobie innego kształtu Magic Mouse, a to z powodu panelu dotykowego. Myszka mogłaby być nieco szersza i wyższa – to fakt. Powiększyłaby się dzięki temu powierzchnia do wykonywania gestów. Mimo, że recenzowany sprzęt nie jest tak wygodny, jak inne gryzonie – zwłaszcza te, które dedykowane są osobom leworęcznym lub praworęcznym i posiadają odpowiednie wyprofilowania (np. Logitech VX Revolution – mój poprzedni sprzęt) – to możliwość wykonywania przeróżnych gestów jest nie do przecenienia. Wygląd i funkcjonalność idzie tutaj, według mnie, w parze. W Internecie można znaleźć różne opinie na temat opisywanego urządzenia. Niektórzy narzekają na kształt oraz to, że ciężko się z niej korzysta i szybko męczy się dłoń. Nie są to opinie na wyrost. Mnie również, po bardzo długim czasie korzystania, męczy – zresztą, jak każdy inny gryzoń. Tutaj jednak ponownie pojawia się kwestia wszystkich gestów i możliwości. Gdy po 6 latach Apple pokazało Magic Mouse oznaczoną numerem „2” i okazało się, że ma identyczny kształt, oraz że nie wnosi nowych gestów ani możliwości interakcji, pomyślałem sobie, że Apple naprawdę zrobiło mysz na długie lata i próżno szukać tutaj podobnego rozwiązania u innych producentów. I tak oto trzeba przyzwyczaić się do tej bryły i wyrobić sobie pewne nawyki, które zaprocentują podczas użytkowania Magicznej Myszy.

Źródło grafik: http://www.x-kom.pl/p/151459-mysz-bezprzewodowa-apple-apple-magic-mouse.html

  • 6230

    A jakie to dodatkowe oprogramowanie?