Akcesoria Hardware Ogólne Pomysłowe Pomysłowe urządzenia

XX.Y Bluewave 20 – polska odpowiedź na Beats By Dr. Dre

O produktach z logiem Beats By Dr. Dre wiedziałem jeszcze na długo przed tym, zanim Apple oficjalnie potwierdziło przejęcie spółki. Nigdy nie darzyłem „beatsów” szczególną sympatią – były brzydkie, bass był mocno przesadzony, a na dodatek kojarzyły mi się z bogatymi dzieciakami. Niemniej, kilka ostatnich reklam (zwłaszcza epicka The Game Before The Game) ewidentnie na mnie podziało, bo zacząłem na nie patrzeć jakoś nieco przychylniej. Wiecie… marketing.

Bluewave 20

Przez kilka dni byłem już nawet bliski kupienia modelu Wireless lub Solo HD, ale ostatecznie uznałem, że groźba wyrzucenia mnie z domu jeśli je kupię, którą usłyszałem od mojej dziewczyny, jest na tyle poważna, że zostałem zmuszony do poszukania jakiejś sensownej alternatywy.

Trochę czasu zajęło mi przebrnięcie przez listę modeli Sony czy AKG. Sęk w tym, że większość była zwyczajnie brzydka lub za droga, a tylko jeden produkt wydał się bezpośrednio nawiązywać do stylu Beats By Dr. Dre – polski XX.Y Bluewave 20.

Zacznijmy od opakowania, bo to je pierwsze zobaczyłem po rozerwaniu paczki, którą wręczył mi kurier. Tekturowe pudełko raczej średnio ma szanse konkurować z tym od „beatsów”, ale z drugiej strony, widziałem je tylko przez kilka sekund, później i tak wylądowało w szafce. Ważniejsze jest natomiast to, że w środku znalazłem nie tylko słuchawki, ale również instrukcję i kabel USB, który służy do ładowania Bluewave 20. Tak, dobrze zrozumieliście. Słuchawki, które trafiły do mnie do testów nie tylko do złudzenia przypominają Beats By Dr. Dre Wireless Headphones, lecz podobnie jak one, posiadają wbudowany akumulator o pojemności 320 mAh. To niedużo, choć w zupełności wystarcza na 10 godzin ciągłego odtwarzania muzyki lub prowadzenia tyle samo rozmów głosowych.

DSC_0086

Tak jak wspomniałem, przy zakupie zależało mi przede wszystkim na możliwości bezprzewodowego odtwarzania muzyki – to dlatego, że dużo czasu spędzam w komunikacji miejskiej i nie uśmiecha mi się ciągłe wyciąganie telefonu z kieszeni, aby przejść do następnego utworu. Bluewave 20 przesyłają dźwięk za pomocą Bluetooth 3.0, podczas gdy NFC może być (ale nie musi) wykorzystane do natychmiastowego parowania z telefonem.. Producent zapewnia, że ten pierwszy działa aż do 10 metrów, a moje „profesjonalne” testy przeprowadzone podczas mycia samochodu potwierdzają jego słowa. Co ważne, połączenie nie zostało ani na moment zerwane, a jedyne do czego mogę się przyczepić to lekki spadek średniej żywotności baterii w iPhone’ie. Godzinne słuchanie muzyki to koszt około 3-5% akumulatora. Szkoda, że słuchawki nie zostały wyposażone w Bluetooth 4. generacji, ale z drugiej strony, wówczas nie mógłbym ich sparować ze starszymi iPhone’ami. Drugą rzeczą, nad którą strasznie ubolewam, to fakt, że słuchawki nie posiadają wejścia 3,5 mm, co umożliwiłoby ich fizyczne podłączenie do odtwarzacza. To dość istotne, bo jeśli akurat słucham muzyki w samochodzie, to nie zależy mi na mobilności, więc nie przeszkadzałby mi kabel, ani nie marnowałbym baterii. Wracając jeszcze do samej komunikacji. Niestety nie miałem okazji przetestować, NFC, aczkolwiek mam nadzieję, że taka okazja nadarzy się krótko po premierze iPhone’a 6. Jak tylko dostanę go w swoje ręce, postaram się dodać w tym wpisie moje wrażenia.

Wspomniałem już o tym, że Bluewave 20 stylizowane są na jednym z popularnych – choć chyba wycofanych już z oficjalnej sprzedaży – modeli Beats By Dr. Dre. Myślę, że to kwestia oczywista i nie ma co do tego wątpliwości. Niemniej, zupełnie mi to nie przeszkadza. Z jednej strony ktoś może mi wytknąć, że noszę „podróbkę”, ale tak nie jest – XX.Y posiadają własne logo, trochę odmienne ułożenie przycisków, inny regulowany pałąk itp. To tak jakby ktoś wytknął Samsungowi, że ich produkty są podróbką produktów Apple. Niby coś w tym jest, ale z drugiej strony wszyscy wiemy – ale niekoniecznie chcemy to przyznać – że przecież Apple też nie jest święte, co udowodniło podczas prezentacji Apple Watcha. Można zarzucić Bluewave 20 wiele rzeczy, np. trochę zbyt plastikową obudowę, ale na pewno nie tego, że są brzydkie, co jest zasługą modnego wzoru i pięciu wersji kolorystycznych.

DSC_0085

Coś za co strasznie pokochałem polskie XX.Y, to fakt, że na obudowie lewej słuchawki umieszczono pięć fizycznych przycisków – dwa z nich służą do regulacji głośności, dwa do przełączania utworów, a jeden do zatrzymywania muzyki/ odbierania połączeń. Wiem, że to żadna rewolucja, ale naprawdę potrafi to ułatwić życie. Zwłaszcza w komunikacji miejskiej lub podczas przygotowywania posiłków – w obu tych przypadków nie trzeba co chwila sięgać po telefon. Jedyne do czego mógłbym się przyczepić, to fakt, że kiedy przełączamy utwory za pomocą przycisku w obudowie słuchawki, to jego odtwarzanie rozpoczyna się od momentu 00,01 min. Niby ta sekunda nie robi dużej różnicy, ale w praktyce jest zauważalna już od pierwszego odsłuchu.

DSC_0083

Przejdźmy jednak do tego, co w samych słuchawkach jest najważniejsze, a więc jakości odtwarzanej muzyki. Bluewave 20 naśladują „beatsy” nie tylko wyglądem, ale również w kwestii przesadzonego bassu. Umówmy się, to nie są słuchawki, które kupuje się, aby słuchać w nich muzyki klasycznej, ale za to doskonale sprawdzą się w energicznej muzyce, gdzie nie zwraca się uwagi na to, czy każde słowo słychać odpowiednio wyraźnie, tylko liczy się, aby muzyka grała jak najgłośniej, zachęcając nas do kręcenia głową lub skakania w jej rytm. Nie uważam, aby Bluewave 20 były rewelacyjne, bo za ich równowartość możecie kupić np. porządniejsze, choć przewodowe, AKG K514. Druga sprawa, AKG na uszach leżą znacznie wygodniej, gdyż muszla słuchawki przykrywa całe ucho, a w przypadku XX.Y jedynie jego część, przez co przy co najmniej godzinnym słuchaniu zbyt mocno naciskają na ucho, a to powoduje lekki ból – tak jakby byo trochę za ciasne. Niemniej, gdyby ktoś dał mi wybór, to bez wahania wybrałbym XX.Y – nieważne, że niektóre akordy nie są idealnie czyste, bezprzewodowość rządzi!

Podsumowując, XX.Y Bluewave 20 nie są produktem dla każdego i jeśli ktoś nie przepada za „beatsami”, bądź szuka czegoś jak najbardziej profesjonalnego, to powinien omijać je szerokim łukiem. Ale… jeśli akurat poszukujecie słuchawek, które nie tylko mogą pochwalić się dużą funkcjonalnością, ale również będą idealnym akcesorium do Waszego dzisiejszego ubioru, bierzcie je w ciemno. Kosztują trzy razy mniej, a różnica pomiędzy Bluewave 20 a Beats By Dr. Dre tkwi bardziej w świadomości użytkownika, aniżeli w samym produkcie.

Egzemplarz do recenzji dostarczyła firma Arkas. Serdecznie dziękujemy.

XX.Y Bluewave 20 możecie kupić na tej stronie.

 

Kamil Jankowski

  • Cavalier

    Bardzo fajna recenzja, ale nie wydaje mi się by można było mówić o wyborze „albo-albo”, czyli Bluewave 20 vs. AKG514. To dwa zupełnie różne produkty, a Bluetooth w tych pierwszych zdecydowanie przebija zalety produktu AKG. Osobiście posiadam i Bluewave’y i AKG518 i przyznaję bez bicia, że od kiedy kupiłem słuchawki XX.Y to AKG zaczęły zbierać kurz. Bezprzewodowość i sterowanie na słuchawce robi całą robotę. Gdy raz się spróbuje trudno wrócić do kabla.